Michał był wcześniakiem z 34 tygodnia ciąży. Od maleńkiego drżeliśmy o jego zdrowie. Najbardziej stresujące było to, że nie chciał jeść, miał alergie pokarmową. Wynikiem tego była i jest jego ciągle raczej niska waga. Mimo tego wszystkiego do około 3 lat był okazem zdrowia, nie imały się go żadne choróbska.
Ale potem było przedszkole. Infekcja za infekcją, antybiotyk za antybiotykiem. Zapalenie ucha, angina, zapalenie oskrzeli. Dwa tygodnie w przedszkolu - trzy - cztery w domu. Około Wielkanocy nie wytrzymałam i zabrałam Michała z przedszkola. W domu przez pół roku nie złapał nawet kataru. Zaczęliśmy podawać szczepionkę uodporniającą.
Od września próbujemy kolejny raz naszą przygodę z przedszkolem. Po 8 dniach chodzenia gorączka 40 st. C i zapalenie ucha. Kilka dni lekko podpuchnięte oczka. Myślałam raczej, że to alergiczne (Michał był od małego na diecie m. in. bezmlecznej, a ja sama w dzieciństwie miałam często opuchnięte oczy od alergii) Próbujemy przeczekać (za namową lekarza), po 2 dniach wystąpił taki obrzęk na twarzy, że lekarz od razu skierował do szpitala z podejrzeniem kłębuszkowego zapalenia nerek.
Na izbie przyjęć podejrzewano również świnkę, ale jednak białko (1300) w moczu pokazało sprawcę. NERCZYCA, a cóż to jest???? W pierwszej chwili człowiek nie wierzy, nawet nie wie, co to jest.Jak jest to groźne? Tuż po diagnozie pytam, jakie są rokowania w tej chorobie. Lekarka dyżurna zaczęła mi mówić o dializach. No to wymiękłam.
To był chyba najstraszniejszy (jak myślałam) tydzień w naszym życiu. Pierwszy pobyt w szpitalu i bez możliwości bycia razem z nim, na oddziale dla starszych dzieci (Boże, moje dziecko ma tylko 4 lata i 8 miesięcy, nigdy się z nami nie rozstawał).
Białko ustąpiło w 5 dobie. Michał dobrze zareagował na leki. Ale pobyt w szpitalu również na nim się odbił, bo złapał straszną grypę żołądkową. Nie wiedziałam, z której strony mam łapać, czy z buzi czy z tyłu. A jeszcze był wtedy przypięty do kroplówki. Michał nie toleruje Smecty, dawano mu ja na siłę, ten zwracał, pielęgniarki się denerwowały, koszmar. Michał schudł przez tydzień w szpitalu 2,5 kg. Moje chucherko, które nigdy dużo nie ważyło
Szczęście, że lekarka prowadząca miała głowę na karku i przed nowymi przyjęciami wypisała nas od domu. W domu się wykurowaliśmy i trochę podtuczyliśmy. Encorton nie wpłynął niestety na większą wagę naszego synka, choć w tym przypadku byłoby to chyba pożądane. Po półrocznej kuracji skończyliśmy Encorton z przyległościami. Od tamtej pory mieliśmy raz ślad białka.
Mam nadzieję, że skończyliśmy z tym choróbskiem!!!
Od września ruszamy znów do przedszkola, tym razem musi się udać!!!
Niestety to nie koniec naszych przygód medycznych, miesiąc temu przyplątało się następne choróbsko, znów przewlekłe, ale to już inna
historia.
Więcej o moim wspaniałym synku można przeczytać tutaj
http://www.dzieciak.com/michal/
Ewa
Serwis o Zespole Nerczycowym ma charakter jedynie informacyjny. Wszelkie decyzje
odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Strona jest prowadzona przez osobę fizyczną wyłącznie w celach osobistych.